Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą kościół

Liwocz - najwyższy szczyt Pogórza Ciężkowickiego | Wieża widokowa

       Podkarpacie. Albo w stronę Podkarpacia. Mam bardzo trudną relację z tamtymi regionami. Albo marznę w sierpniu, albo atakują mnie kundle, ewentualnie zrywam łańcuch albo gubię szlak przez szalone wycinki i rozjechane szlaki w lasach. Ten wyjazd nie był inny. Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem wjechania na ten najwyższy szczyt Pogórza Ciężkowickiego. Chociaż z Ciężkowicami mi się zupełnie nie kojarzy, ale geologicznie Malta i Sycylia to Afryka więc Liwocz niech będzie częścią Pogórza Ciężkowickiego. Widziałem tą górkę kilkukrotnie z okolic Kokocza, mijałem ją w drodze do Jasła. Faktem jest, że widać ją już z daleka i mocno odcina się na tle pobliskich wzniesień. Toteż trzeba było się tam w końcu wybrać.             Pojechałem szosą i był to dobry wybór pomijając sam „atak szczytowy”. Ale od początku. Ruszyłem jak zwykle z Tarnowa. Początek standardowy w kierunku Łęk Górnych, w których dobry asfalt...

Jamna (477 m n.p.m) / Rezerwat Diable Skały

     Po BRZANCE  przyszedł czas na kolejne znane miejsce niedaleko Tarnowa. Jamna to wieś w Małopolsce oddalona około 38 km od mojego miejsca zamieszkania. Drogę rozpocząłem znów kierując się w stronę Dunajca. Po przekroczeniu mostu odbiłem w lewo w Łukanowicach, tyle tylko, że wybrałem już drogę asfaltową a nie jak w przypadku wycieczki  do MELSZTYNA kiedy jechałem wałem. Zależało mi na czasie, aby mieć go więcej do jazdy po górkach. Droga krajowa jest dosyć ruchliwa, jednak asfalt jest świeżo położony i kolejne kilometry pokonujemy z łatwością. I tak dojeżdżamy aż do ronda w Zawadzie Lanckorońskiej. Kierujemy się na Zakliczyn. W Zakliczynie można zaopatrzyć się w zapas wody i dalej główną drogą kierujemy się aż do Paleśnicy. Przez kilkanaście metrów w Zakliczynie jest ścieżka rowerowa, ale kończy się barierką także śmiech na sali jak to w przypadku ścieżek w Polsce bywa. Asfalt na szczęście nadal jest w niezłym stanie. W końcu odbijamy w lewo i stąd do szczyt...